STATUS: BABCIA, STATUS: DZIADEK

Mówi się, że człowiek po pięćdziesiątce zaczyna przeżywać coś na kształt drugiej młodości. Zwykle odchowane dzieciaki już są dorosłymi osobami w wieku 20-25 lat. Opuściły rodzinny dom z powodu wyjazdu na studia lub rozpoczęcia pracy. Wracają tylko co jakiś czas i na święta. Ich rodzice mają wtedy więcej czasu, by skupić się na sobie. Jeśli odpowiednio dbali wcześniej o swoją relację, a dzieci nie były jedynym spoiwem ich małżeństwa, to uczucie nadal się tli i ma teraz doskonałe warunki, by  rozświetlać z całą mocą. I nagle przychodzi ten fantastyczny moment: Wasze dorosłe dzieci dają Wam upragnione wnuki. Stajecie się dziadkami. To z pewnością piękne doświadczenie, ale i wyzwanie dla Waszej relacji. Dlaczego?

PO PIERWSZE: JESTEŚCIE DLA SIEBIE, DOPIERO POTEM DLA INNYCH

            Analogicznie jak w przypadku rodzicielstwa, rola babci i dziadka nie powinna nas pochłonąć całkowicie. Jakkolwiek to nie zabrzmi, dziecko jest z nami przez chwilę. Dwadzieścia lat, może odrobinę dłużej. Jeśli rodzicielstwo zaabsorbowało nas do tego stopnia, że przestaliśmy dbać o naszą drugą połówkę, zaniedbaliśmy naszą relację, to gdy dziecko opuści kiedyś dom, my zostaniemy z ręką w nocniku. Bo nie będzie ostatniego spoiwa podtrzymującego nasz związek. Tym spoiwem powinna być właśnie więź między nami. Podobnie jest w sytuacji, gdy zostajemy dziadkami i babciami, choć oczywiście relacja na linii rodzic-dziecko różni się od tej między dziadkami a wnuczkami. Tym niemniej, warto pamiętać, że w pierwszej kolejności powinniście być dla siebie drugimi połówkami, dopiero potem babciami i dziadkami.

SZCZĘŚLIWI DZIADKOWIE – SZCZĘŚLIWE WNUKI

            Nie bez powodu mówi się, że najpierw należy pokochać samego siebie, by móc potem pokochać kogoś innego. Amerykańska myślicielka Ayn Rand uważała wręcz, że największą cnotą jest zdrowo pojęty egoizm, a dodatkowym profitem egoistycznych działań są korzyści, które czerpią także inni. Ona, podobnie jak dwa stulecia wcześniej Adam Smith, odnosiła to przede wszystkim do obszaru gospodarki i ekonomii rynku. Zastanówmy się jednak, czy nie ma to jakiegoś przełożenia także na obszar relacji?

            Jesteście w wieku 55-60 lat, przeżywacie wspomnianą na początku drugą młodość. Kochacie się. Uprawiacie seks. Podróżujecie. Spotykacie się z przyjaciółmi. Mówiąc w dużym skrócie, jesteście szczęśliwymi, kochającymi się ludźmi. Wcześniej Wasze dzieci, a teraz Wasze wnuki, mają przed sobą fantastycznych dziadków, którzy – podobnie jak rodzice – dają im wzór dobrze prosperującego związku. To również wpływa na ich szczęście, ich poczucie bezpieczeństwa. Gdy kiedyś Wasze wnuki pójdą w świat, będą miały w głowie schemat zdrowo funkcjonującej relacji. Gdy przesadnie skupicie się na wnukach, a zapomnicie o sobie nawzajem – Wasze wnuki będą miały zakorzeniony schemat dziadków, którzy nie żyli razem, tylko obok siebie. Może i wiele uwagi dawali swoim małym pociechom, ale nie dali im najważniejszego – wzoru właściwej relacji.

SYPIACIE ZE SOBĄ? ŻONA MA ORGAZMY?

            Takie pytanie zadała mi moja terapeutka, gdy opowiadałem jej o swoim doświadczeniu związanym z ojcostwem. Gdy odpowiedziałem twierdząco, zareagowała z aprobatą. Wyraźnie podkreśliła, że życie seksualne i inne, szeroko pojęte obszary relacji, nie powinny być zaniedbane przez sam fakt, że ja i moja żona zostaliśmy rodzicami. To samo pytanie można by zadać osobom, które zostały dziadkami.

            Świetnie, gdy dziadkowie wykazują inicjatywę i gotowość, by opiekować się wnukami. Wtedy młodzi rodzice mogą wyjść do restauracji, na spacer do miasta, zorganizować wyjście z okazji rocznicy ślubu. Sam z tego korzystam razem z małżonką, gdy moi rodzice przejmują opiekę nad naszym synem. To też okazja do pielęgnowania naszej relacji małżeńskiej. Z drugiej strony – i powiem to wbrew subiektywnie pojmowanemu interesowi własnemu – dziadkowie nie powinni być gotowi do takiej pomocy zawsze i wszędzie. Bo może się okazać, że wtedy nie znajdą czasu ani na seks, ani na spacery, ani na podróże. I zaczną żyć obok siebie, a nie ze sobą. A wnuki dostrzegą to szybciej, niż się nam wydaje.

            Jak w takim razie uniknąć relacyjnego kryzysu, który może powstać, gdy przesadnie wcielimy się w rolę dziadka i babci? Warto spojrzeć na naszą relację z dystansu. Pary w każdym wieku – także te, które doczekały się wnuków – powinny pamiętać, by na pierwszym miejscu stawiać swoją relację. Dopiero wtedy, gdy nawzajem wzbogacą się tym dobrem w postaci zażyłej miłości, będą w stanie podzielić się z nią z innymi. Zarówno z dziećmi, jak i wnukami. Poza tym, pomyślmy, czy osoby, które przekroczyły pięćdziesiątkę, przez wiele lat biegły w gonitwie po życiową stabilność – teraz, dzięki tej stabilności, nie mają prawa trochę odpocząć i nacieszyć się sobą nawzajem?

Autor tekstu: PAWEŁ JANKOWSKI

Absolwent psychologii na poznańskim UAM oraz studiów podyplomowych z zakresu psychologii transportu i seksuologii klinicznej. Pracuję jako psycholog w domu dziecka i przeprowadza psychotesty kierowców. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec, entuzjasta dobrej książki i czworonożnych przyjaciół,
a od niedawna także – czarnego sportu.


Srebrny Warkocz, miejsce gdzie wspieramy, pomagamy i edukujemy osoby dorosłe w rozwoju pozytywnej seksualności. Zapraszamy na naszego bloga: https://srebrnywarkocz.pl/seks-w-parze/