THE TAILOR OF INVERNESS FOT. LAURENCE WINRAM

Krawiec z Inverness

Zdjęcie tytułowe – THE TAILOR OF INVERNESS FOT. Laurence Winram

„Żyję tu już od 35 lat. Przybyłem w 1953. Przyjemne miejsce – Inverness. Piękne. Spokojne. Wiodę tu szczęśliwe życie. Założyłem rodzinę. Chodzę do Legionu Brytyjskiego (brytyjska organizacja kombatancka). Gram w bingo. Dobrzy znajomi, tak. Każdego roku w listopadzie jeżdżę do Invergordon na uroczystości upamiętniające poległych w wojnie Polaków.”

Fragment sztuki “Krawiec z Inverness” napisanej przez Matthew (Mateusz) Zając.

Wywiad przeprowadzony 5-go października 2020 roku dla Głosu Seniora ze szkockim aktorem o polskich korzeniach – Matthew Zając

Głos Seniora (GS): Czy mógłbyś nam opowiedzieć o swoich polskich korzeniach i twoich powiązaniach z Polską?

Matthew Zając (MZ): Mój tata był Polakiem, a mama Szkotką. Mój tata Mateusz urodził się w 1919 w małej wiosce około 45 kilometrów od Tarnopola. Dorastał on na wsi w gospodarstwie o nazwie Gniłowody w Galicji (wschodnia Polska, obecna zachodnia Ukraina). W tamtym czasie na terenie Gniłowodów mieszkali Polacy i Ukraińcy. Jego mama była Ukrainką, a tata był Polakiem. Mój pradziadek też nazywał się Mateusz Zając. Moja rodzina posiadała dużo ziemi w ówczesnych czasach i żyła na tamtych terenach od setek lat. Wybuch II wojny światowej wszystko zmienił. Około 60-u Polaków z Gniłowodów zostało zabitych przez ukraińskich żołnierzy w latach 1943-44. W 1945 roku po II wojnie światowej większość Polaków została przesiedlona na tereny zachodniej Polski. Pierwsza żona mojego taty wraz z córką zostali przesiedleni do miasta Mieszkowice, około 90 kilometrów od Szczecina. Młodszy brat mojego taty był za młody, żeby uczestniczyć w wojnie, więc został zabrany przez Niemców jako pracownik przymusowy na teren Śląska. Po wojnie został przesiedlony do wsi o nazwie Leśna w województwie śląskim. Jeździliśmy do niego w latach 60-ych i 70-ych na miesięczne wakacje.

GS: Twoja sztuka “Krawiec z Inverness” jest o życiu twojego taty. Opowiedz nam jakie są źródła powstania tej sztuki

MZ: Kiedy dorastałem wiedziałem, że mój tata jest Polakiem. Mieszkaliśmy w północnej części Szkocji w miasteczku o nazwie Inverness. Kiedy dorosłem zacząłem interesować się historią życia mojego taty, jego miejscem urodzenia i jego rodziną. Mój tata opuścił swoje rodzinne strony w Polsce w 1941 roku i nigdy już tam nie powrócił. Po wojnie ziemie te należały już do Związku Radzieckiego i Sowieci nie przyznaliby nawet wizy mojemu tacie. Ostatecznie mój tata zdecydował się opowiedzieć mi swoją historię życia. Nagrałem historie, które mi opowiadał przez około 5 godzin. Miało to miejsce w 1988 roku. Po latach, gdy znalazłem czas poza obowiązkami wobec mojej rodziny i swoimi sprawami zawodowymi, zacząłem odsłuchiwać tych nagrań. Historia opowiedziana przez tatę była niejasna, pewne jej części nie miały większego sensu. Dlatego zdecydowałem się pojechać na Ukrainę czyli do jego miejsca urodzenia i po to żeby dowiedzieć się czegoś więcej oraz żeby udać się w podróż, której po wojnie już nie było dane mojemu tacie odbyć. Żona mojego wujka ze Śląska  pomogła mi nawiązać kontakt z kuzynem mojego taty o imieniu Bogdan, który mieszkał w Podhajcach, mieście, w którym mój tata uczył się zawodu krawca, niedaleko Gniłowodów. Udałem się tam w 2003 roku. Pojechałem również do Tarnopola odwiedzić innego kuzyna, który był równolatkiem mojego taty o imieniu Mykola. Byłem zaskoczony i zmieszany gdy Mykola opowiedział mi historię kompletnie inną niż wersja z czasów II wojny światowej opowiedziana mi przez mojego tatę. W Podhajcach Bogdan wziął mnie na wycieczkę po mieście: widziałem zrujnowany polski katolicki kościół; duży cmentarz żydowski; zniszczoną synagogę. Po tej lekcji historii Bohdan zabrał mnie do Gniłowodów. Tam spotkałem się ze starszą panią Olgą Kindzierską, która znała mojego tatę. Otrzymałem od niej szokujące dla mnie informacje o pierwszej rodzinie mojego taty. Moja wycieczka na Ukrainę obfitowała w zadziwiające nowe rewelacje: mój tata nigdy nie był w polskiej armii, choć tak mi twierdził; został wcielony do sowieckiej armii w 1940 roku; istnieją niepotwierdzone dowody, że również miał walczyć w niemieckiej armii; oraz, że teraz mam nową siostrę! Mój tata przybył do Wielkiej Brytanii w 1948 roku wraz z Armią Generała Andersa. Moja sztuka jest podzielona na dwie części: historia życia mojego taty opowiedziana przez niego oraz moje odkrycia jego kłamstw i istotnej prawdy. Jest to sztuka o wpływie wojny na życie zwykłych ludzi i ich rodzin. Sztuka była wystawiana w 13 krajach. Napisałem również książkę “Krawiec z Inverness”, która jest o moim tacie i o jego związkach z Polską. Został również nakręcony film dokumentalny pod tytułem “Circling A Fox” (GS: “Polując na lisa”). Film opowiada historię, która stoi za powstaniem sztuki.

GS: Co najbardziej cenisz w swojej polskości?

MZ: Znam polskie miasta takiej jak Kraków, Warszawa i Wrocław z lat 60-ych. Doceniam demokrację, którą Polska osiągnęła. Lubię polskie dania takie jak barszcz, bigos, pierogi. W Mieszkowicach spędziłem rodzinne święta Bożego Narodzenia z rodziną Ireny (GS: siostra Mathew). Mój tata miał polskich znajomych, również byłych żołnierzy. Na północy Szkocji w Invergordon osiedlonych było sporo byłych polskich żołnierzy. Spotykali się oni w Legionie Brytyjskim oraz w swoich domach. Mój tata aktywnie uczestniczył w życiu Polsko-Szkockiego Towarzystwa Kulturalnego. Został też odznaczony medalem za zasługi na rzecz polsko-szkockich relacji przez polski rząd w 1984 roku.

GS: Czy byłeś ze swoją sztuką w Polsce? Gdzie? I z jakimi reakcjami polskiej publiczności się spotkałeś?

MZ: Tak, w 2010 roku byliśmy w Lublinie na Konfrontacjach Teatralnych i byliśmy również w Zielonej Górze. Jeden z profesorów uniwersyteckich w Zielonej Górze zadał mi pytanie dlaczego nie przedstawiłem szerszego aspektu konfliktu między Ukraińcami a Polakami w Galicji w tamtych czasach. Wyjaśniłem mu, że nie mogłem zignorować tego konfliktu w sztuce lub w rzeczy samej eksterminacji Żydów – Podhajce było zamieszkiwane w większości przez żydowską społeczność w 1939 roku – jednak moja sztuka jest skoncentrowana na życiu i przetrwaniu mojego taty. Zaś jedna pani powiedziała mi, że sztuka jest historią o każdej polskiej rodzinie. Otrzymałem również mnóstwo listów i e-maili. Sztuka wywierała niezmiennie duże i pozytywne wrażenie na jej odbiorcach.

GS: Czy jest coś co chciałbyś powiedzieć polskim seniorom i czytelnikom Głosu Seniora?

MZ: Oczywiście (GS: powiedziane przez Matthew po polsku, wywiad był przeprowadzany w języku angielskim). Uczę się języka polskiego ale myślę, że gramatyka jest dosyć ciężka! Chciałbym podkreślić, że nie możemy nigdy zapominać tego co pokolenia wojenne musiały przejść. Powinniśmy również pamiętać o tych wydarzeniach w celu uniknięcia tak strasznych pomyłek w historii, które prowadziły do faszyzmu.

Ostatecznie, czuję się szczęśliwy, że moje życie przypada na czasy pokoju i dobrobytu.  Mam nadzieję, że tego samego zaznają nasze dzieci.

The Tailor of Inverness and Circling A Fox można obejrzeć na www.dogstartheatre.co.uk

The book The Tailor of Inverness publikacja Sandstone Press www.sandstonepress.com

(Wywiad dla Głosu Seniora przeprowadziła Aneta Lolo, blogerka w Polish Memorabilia In UK)

Elecric Flats 1961 Zdjęcie pochodzi z archiwum rodziny Zając

ARTYKUŁ W WERSJI ANGLOJĘZYCZNEJ:

The Tailor of Inverness

„Żyję tu już od 35 lat. Przybyłem w 1953. Przyjemne miejsce – Inverness. Piękne. Spokojne. Wiodę tu szczęśliwe życie. Założyłem rodzinę. Chodzę do Legionu Brytyjskiego (brytyjska organizacja kombatancka). Gram w bingo. Dobrzy znajomi, tak. Każdego roku w listopadzie jeżdżę do Invergordon na uroczystości upamiętniające poległych w wojnie Polaków.”

Extract from the play The Tailor of Inverness written by Matthew Zając.

Interview carried out on the 5th October 2020 for Głos Seniora with the Scottish actor of Polish ancestry – Matthew Zając.

Głos Seniora (GS): Could you please tell us about your Polish roots and connections with Poland?

Matthew Zając (MZ): My father was Polish and my mother was Scottish. My father Mateusz was born in 1919 in a small village about 45km away from Tarnopol. He grew up on a farm in Gnilowody in Galicia (Eastern Poland, now Western Ukraine). His mother was Ukrainian and his father was Polish. My great grandfather’s name was also Matthew Zając. The family owned lots of land in those times and had lived there for hundreds of years. Polish and Ukrainian people lived in Gnilowody in those times. The breakout of World War II changed everything. About 60 Polish people of Gnilowody were killed by Ukrainian militia men in 1943-44. In 1945 after World War II most Poles were resettled in the West of Poland. My father’s first wife and daughter were resettled in the town of Mieszkowice, about 90 km from Szczecin. My father’s younger brother was too young to go to the war so he was taken by the Germans to Silesia as a forced labourer. After the war he was resettled in the village of Leśna in the Silesian voivodeship. We used to go there in the 60s and 70s for one month’s holiday.

GS: Your play The Tailor of Inverness is about your father’s life. Could you please tell us how the idea of the play was born?

MZ: When I grew up I knew that my father was Polish. We lived in the North of Scotland in a town called Inverness. When I was an adult I became curious about his history. Thus I was interested in his life, his birth place, his family. My father left his home in Eastern Poland in 1941 and never returned. It was in the Soviet Union after the war and the Soviets wouldn’t give him a visa in those times. Eventually my father agreed to tell me about his life. I recorded his stories for about 5 hours in 1988. After years I found time out of my family and work responsibilities to listen to these recordings. The story my father told me was unclear, some parts made no sense. That’s why I decided to go to his birthplace in Ukraine, to find out more and to make the journey my father never could after the war. My uncle’s wife from Silesia helped me to contact my father’s cousin Bogdan, who lived in Podhajce, the town where my father trained to be a tailor, close to Gnilowody. I went there in 2003. I also went to Tarnopol to visit another cousin, a contemporary of my father’s called Mykola.  I was surprised and disturbed when Mykola told me a story which completely contradicted what my father had told me about his wartime history.  In Podhajce, Bogdan took me on a tour of the town: I saw a ruined Polish catholic church; a huge Jewish cemetery; a ruined synagogue. After that history lesson, Bogdan took me to Gnilowody.  There, I met an older lady, Olga Kindzierska, who knew my father. She told me the shocking information of my father’s first family. My trip to Ukraine produced startling new revelations: my father was never in the Polish army, though he told me he had been; he was conscripted into the Soviet army in 1940; there is anecdotal evidence that he also fought for the Germans; and I now had a new sister! My father came to Great Britain in 1948 with General Anders Army. My play is divided into two parts: my father’s own account of his life and my discovery of his deception and some essential truths.  It is a play about the impact of war on ordinary people and families. The play has toured to 13 countries.  I have also written a book called the Tailor of Inverness, which is about my father and my own relationship with Poland.  A documentary film, Circling A Fox, has also been made.  The film tells the story behind the play.

GS: What is the most valuable for you in regards to your Polish traces?

MZ: I know cities in Poland like Cracow, Warsaw and Vroclav from the 60s. I appreciate democracy which has been achieved in Poland. I like Polish meals like barszcz, bigos, pierogi. In Mieszkowice I spent Christmas time with Irena’s family (GS: Matthew’s sister). My father had Polish friends, also former soldiers. In the North of Scotland in Invergordon there were lots of former Polish soldiers settled. They met in the Royal British Legion and at their homes. My father was active in the Polish-Scottish Cultural Association. He was awarded a medal by the Polish Government in 1984 for his services to Polish-Scottish relations.

GS: Have you had a tour with your play in Poland? Where? And what were the Polish spectators’ reactions?

MZ: Yes, in 2010 we played in Lublin at the Konfrontacje Teatralne Festival and also in Zielona Góra. One of the university professors in Zielona Góra asked me why I didn’t present a wider aspect of the conflict between Ukrainian and Polish nations in Galicia in those times. So I explained to him that while I couldn’t ignore this conflict in the play or, indeed, the extermination of the Jews – Podhajce was a predominantly Jewish town in 1939 – my play’s focus is the life and survival of my father. One lady told me that the play is the story of every Polish family. I have also received many letters and emails. The play has a consistently powerful and positive impact on its audiences.

GS: Is there anything you’d like to tell to Polish seniors – the readers of Głos Seniora?

MZ: Oczywiście (GS: from Polish ‘of course’). I learn Polish but I think the grammar is quite difficult! I’d like to stress that we should never forget what the war generation had to go through. We should remember it in order to avoid the horrible historic mistakes which led to fascism. Finally, I feel very fortunate to have lived through a period of peace and prosperity.  I hope the same will be said for our children.

The Tailor of Inverness and Circling A Fox can be viewed via www.dogstartheatre.co.uk

The book The Tailor of Inverness is published by Sandstone Press www.sandstonepress.com

(Interview accomplished for Głos Seniora by Aneta Lolo, blogger in Polish Memorabilia In UK)