Lekkoatletyka połączy pokolenia

22. lutego w Toruniu odbędzie się 29. edycja Halowych Mistrzostw Polski w Lekkiej Atletyce Masters, czyli czempionat weteranów. Wydarzenie jest połączone z 1. Halowymi Mistrzostwami Polski Dziennikarzy i 3. HMP Lekarzy.

W zawodach z racji na ich charakter weźmie udział kilka pokoleń miłośników lekkoatletyki. Wśród startujących dziennikarzy będą nawet dwudziestoletni żurnaliści, z kolei w czempionacie weteranów mogą uczestniczyć osoby, które ukończyły co najmniej 35 lat. W najstarszych kategoriach wiekowych 29. Halowych Mistrzostw Polski Masters wystartują nawet blisko 90-letni zawodnicy i jedna zawodniczka w zbliżonym wieku!

  • Na ruch i rywalizację w tego typu zawodach nigdy nie jest za późno – mówi Tomasz Niejadlik z Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Masters. – W naszych zawodach nie obowiązują licencje sportowe czy jakieś surowe minima kwalifikacyjne. Tutaj wystartować może w zasadzie każdy, kto spełnia podstawowe kryterium wieku, czyli ma ukończony co najmniej 35. rok życia i komu stan zdrowia pozwala na to, żeby choć trochę się poruszać. To nie są zawody wyłącznie dla mistrzów, byłych wyczynowców. W naszym gronie są osoby, które w młodości nigdy nie trenowały sportu, a zdecydowały się dołączyć do tej naszej dużej lekkoatletycznej rodziny. Tutaj najbardziej liczą się chęci, dobra zabawa i dbałość o zdrowie, którą odnajdujemy w ruchu i wysiłku fizycznym.
fot. Julia Truszczyńska (PZLAM)

Na potwierdzenie tych słów działacze Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Masters, który jest organizatorem wydarzenia, przytaczają przypadek najstarszego mężczyzny żyjącego w naszym kraju, już blisko 110-letniego Stanisława Kowalskiego ze Świdnicy. Leciwy mieszkaniec Dolnego Śląska jest nie tylko najstarszym Polakiem, ale też najstarszym na świecie lekkoatletą. Jeszcze do niedawna był bardzo aktywny, startował w mistrzostwach weteranów, zdobywał w nich tytuły i medale, bił rekordy świata i Europy w kategoriach wiekowych M100 i M105 (kolejno, dla zawodników w wieku powyżej 100 i 105 lat)! Co warte podkreślenia, do grona zawodników dołączył mając 104 lata! Nigdy wcześniej nie był sportowcem, aczkolwiek zawsze starał się być aktywny i dbać o zdrowie. Niemalże do setki codziennie jeździł na rowerze do jednej z sąsiednich miejscowości, aby odwiedzać grób zmarłej żony. Poza tym każdego dnia gimnastykował się, biegał krótkie dystanse w okolicach domu.

Wśród lekkoatletycznych weteranów nikt nie mówi o starości, co najwyżej o najbardziej leciwych zawodnikach i zawodniczkach mówi się jako o tych „nieco wcześniej urodzonych”. Uczestnicy tego typu zawodów startują w kategoriach wiekowych dzielonych na pięcioletnie okresy. Najmłodsza kategoria, czyli M35 dla mężczyzn i K35 dla kobiet, jest przeznaczona dla osób, które są w wieku 35-39 lat. Po niej następują kategorie 40-44 (M40 i K40), 45-49 (M45 i K45), 50-54 (M50 i K50), itd. Dla każdej z tych kategorii odrębnie przyznawane są tytuły i medale, choć jak mówią organizatorzy, dla większości startujących nie one są najważniejsze. Co więcej, Polski Związek Lekkiej Atletyki Masters stworzył specjalne tabele, przy pomocy których ustala się wartość uzyskanego wyniku w odniesieniu do wieku zawodnika czy zawodniczki. W ten sposób nierzadko okazuje się, że wyniki wielu siedemdziesięcio- i osiemdziesięciolatków są bardziej wartościowe od rezultatów uzyskiwanych choćby przez 35-letnich uczestników. Dzięki temu puchar dla najlepszego uczestnika czempionatu  „mastersów” nierzadko trafia w ręce tych „najwcześniej urodzonych” lekkoatletów.

  • Pan Stanisław oczywiście jest fenomenem długowieczności i zdrowia, ale zawodników choćby po sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce jest wśród nas naprawdę wielu – podkreśla Tomasz Niejadlik. – Ba, nawet zawodniczki i zawodnicy będący po 80. urodzinach to u nas już nie rzadkość. Startujących stulatków na świecie nie ma zbyt wielu, ale mimo wszystko pan Stanisław też nie jest jakimś wyjątkiem. Kiedyś wspólnie z kolegą nakręciliśmy reportaż telewizyjny na jego temat, który wyemitowano w kilku kanałach TVP. Film dzięki temu zobaczyło wiele osób. Bohater naszego materiału dla wielu momentalnie stał się prawdziwą inspiracją. Spore grono ludzi zrozumiało wówczas, że na ruch nigdy nie jest za późno.

fot. Julia Truszczyńska (PZLAM)

W nadchodzącym wydarzeniu najprawdopodobniej wystartuje blisko 500 uczestników z całej Polski. Gościnnie pojawi się też grupa sportowców z zagranicy. Zmagania odbędą się w hali sportowo-widowiskowej Arena Toruń, która niewątpliwie jest najlepszą lekkoatletyczną halą w Polsce. Gości tu wiele ważnych, prestiżowych wydarzeń, w tym choćby słynny na całym świecie miting z udziałem wielkich gwiazd lekkoatletyki, Orlen Copernicus Cup. To właśnie w trakcie ostatniej edycji tego wydarzenia, w  minioną sobotę, 08. lutego, pobity został niebotyczny rekord świata w skoku o tyczce. 22. lutego lekkoatletyczni weterani wystartują dokładnie w tych samych warunkach, czyli na tych samych bieżniach, skoczniach i rzutni do pchnięcia kulą, co wspominane wielkie tuzy sportu. Hala jest klimatyzowana, posiada nowoczesne szatnie i salę rozgrzewkową. Wszyscy uczestnicy będą mogli korzystać też z pomocy profesjonalnych masażystów z Medyczno-Społecznego Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Toruniu. Formą odpłatności za zabieg będzie jedynie wsparcie leczenia i rehabilitacji małej dziewczynki spod Torunia, chorującej na nieuleczalną chorobę – Zespół Retta.

Uczestnicy 29. Mistrzostw Polski w Lekkiej Atletyce Masters do wyboru mają 13 konkurencji, w których  będzie odbywała się rywalizacja. Wśród nich są m.in. biegi na dystansach od 60 do 3000 metrów, bieg na 60 metrów przez płotki, chód na 3000 m, skoki – wzwyż, w dal, o tyczce i trójskok oraz pchnięcie kulą i rzut ciężarkiem. Każdy zawodnik lub zawodniczka maksymalnie może wybrać trzy konkurencje. Zapisy na zawody są na finiszu, kończą się w tym tygodniu. Każdy uczestnik czempionatu w ramach pakietu startowego otrzyma m.in. koszulkę startową, pamiątkowy medal, książkę i dyplom.

Więcej informacji na temat wydarzenia znaleźć można na stronie internetowej Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Masters (www.pzlam.pl) i na Facebooku.

Autor tekstu: Tomasz Niejadlik (PZLAM)