Hanna Piekarska – dress code w czasie pandemii

Według definicji, to strój sportowy, niedopuszczalny na spacerze w mieście. Negatywne skojarzenia z subkulturą dresiarzy uzasadniają tę tezę, ale jak życie pokazało, to ten rodzaj ubrania „królował” przez kilka miesięcy. Dres – w czasie panowania koronawirusa. Słynny projektant Karl Lagerfeld powiedział kiedyś – „Spodnie od dresu to znamię klęski. Utraciłeś kontrolę nad własnym życiem, więc wychodzisz w nich na ulicę…”.

Życie potwierdziło tę opinię. Dres opanował ulicę, w różnych kolorach, fasonach. Sama też się zdziwiłam, że posiadam ich kilka. I nawet ucieszyłam, że nie będę w jednym czy dwóch na okrągło biegać do sklepu czy przemierzać swoje pokoje w izolacji, z obawy i niepewności jutra. Kiedy minął ten pierwszy strach, poznaliśmy zasady życia w nowej rzeczywistości powoli, zaznaczam powoli zaczęliśmy wprowadzać do naszego życia inne formy działalności. Poczuliśmy potrzebę powrotu do aktywności, wyjść z domu, a więc i zmiany naszego wizerunku. Domówka zaczęła nam ciążyć, odbicie w lustrze mówić, zrób coś dla siebie, innych. Daj przykład, nadzieję, radość, uśmiech. I tak zaczęły powracać dawne, a tak niedawne nawyki, by sięgać po coś innego z szafy, po róż czy szminkę. Poczułam ulgę, że mimo, iż już nigdy nie będzie tak samo i nadal musimy dbać o innych i siebie to wróciła taka codzienna radość z wyrażania siebie własną stylizacją, zabawą kolorem, fryzurą i w końcu uśmiechem. To jak odbiera mnie otoczenie zanim bliżej pozna jest dla mnie ważne.

Reprezentuję grupę seniorów, która powinna szczególnie dbać o swój estetyczny i schludny wygląd, nawet ten „roboczy”. Dres to strój dla każdego, ale nie na każdą okazję. Nie bądź „nijaki”. Wyraź siebie kolorem, pomysłem, fasonem i nie zapominaj koniecznie o uśmiechu, czego Wam Kochani w ten letni czas życzy Wasza Stylowa Seniorka Hania.