Wielkanoc w cieniu pandemii

Magią świąt jest wyjątkowa i niepowtarzalna atmosfera, która wyzwala w człowieku nadzieję na lepsze jutro. W tym roku Święta Wielkiej Nocy miały zupełnie inny, nietypowy charakter, bo w otoczeniu epidemii koronawirusa, czego nie przewidziały najtęższe umysły. Koronawirus przyćmił wszystko. Ze względu na obowiązujące procedury nie każdy miał możliwość spędzenia świątecznego czasu w otoczeniu rodziny. Odczuli to szczególnie seniorzy, dla których zachowanie tradycji i podtrzymywanie więzi z najbliższymi ma wyjątkowe znaczenie. Tym razem towarzyszyło im milczenie i zaduma. Poczucie osamotnienia, brak bliskich oraz duże odległości od domu pozwoliły jednak na przemyślenia, jak ważna jest w ich życiu obecność rodziny i przyjaciół, jak istotne jest bycie razem. Samotne święta spędzane na odległość były dla wielu prawdziwym wyzwaniem, a pod różnymi względami sprawdzianem – cierpliwości, zaufania, wytrzymałości i wiary. Jednocześnie  próbą  charakterów  i  wychowania. W  takim  czasie  dla  seniorów przydatną okazała się wiedza z zakresu informatyki, zdobyta na Ostrowskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku, która pozwoliła im na komunikowanie się z krewnymi i przyjaciółmi za pośrednictwem Internetu i telefonu. Dzięki temu osoby z dala od rodzinnego domu, choć nie były ciałem z najbliższymi, to jednak duchem wciąż czuły się obecne i stawały się aktywnymi uczestnikami wspólnego świętowania. Zminimalizowało to tęsknotę za domowym bezpieczeństwem i ciepłem. Ci najbardziej samotni myśleli często o powrocie szarej, zwyczajnej, czasami nudnej codzienności.

            Rozmawiając z najstarszymi mieszkańcami Ostrowa Wielkopolskiego o tym, jak radzić sobie z izolacją w związku z zarazą koronawirusa usłyszałem, że nie poddali się mrocznym siłom narzekań i żalu, nie zamykają się w pesymizmie, nie uciekają od rzeczywistości. Sytuacja odseparowania – podkreślali – powinna nauczyć każdego z nas odpowiedzialności za siebie i innych. W przededniu świąt – dodawali- czas epidemii powinien był wzorem duchowego wzbogacenia i umocnienia dającego radość, pokój i nadzieje.

            Seniorzy zostali bez swoich zwykłych punktów odniesienia, niektórych rytuałów, przyjemności, planów na dziś i na najbliższy tydzień, w wielkim stresie. Jak zatem radzą sobie z samotnością, z poczuciem izolacji w czasie pandemii, jak zamierzają przetrwać ten trudny czas? Spróbujmy wsłuchać się w wypowiedzi niektórych z nich.

            JÓZEF KOZAN

            Najważniejszym problemem jest, jak sądzę, stan zdrowia seniora  i jego warunki bytowe. W mojej jesieni życia nastał czas szczególny, którego się nie spodziewałem: pojawił się jakiś wirus, ludzie po jego zarażeniu chorują i umierają, nasiliły się spory, a nawet konflikty międzyludzkie, brakuje pełnej informacji… Z zawodu jestem nauczycielem i wychowawcą z 50-letnim okresem służby dziecku, rodzicowi i społeczeństwu, pełniąc m.in. wiele funkcji kierowniczych. To ważne, ponieważ pomaga w dokonywaniu różnorodnych ocen sytuacji życiowych, a jednocześnie ułatwia w podejmowaniu określonych decyzji. W tym szczególnym momencie związanym z ograniczeniem aktywności życiowych staram się po pierwsze dużo czytać i śledzić na bieżąco informacje na temat pandemii koronawirusa, co wiąże się z koniecznością znalezienia czasu na lekturę i pozyskiwanie wiedzy, po drugie dostosowuje swoje warunki życiowe tak, aby sprostać zaleceniom służby zdrowia i władz różnych szczebli, a po trzecie czynię wszystko, aby swoje działania w miarę niwelowały strach i niepokój, zdenerwowanie i brak wiary w to, że kiedyś ów stan zagrożenia życia minie. Przede wszystkim troszczę się o swoją rodzinę i mimo to, że sytuacja spowodowana koniecznością zapewnienia stałej opieki nad osobą ze znaczną niepełnosprawnością jest trudna, to staram się pełnić swoje obowiązki w zakresie stabilizacji życiowych problemów na co dzień. Jako przewodniczący Rady Seniorów Ostrowa Wielkopolskiego i prezes Zarządu Ostrowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku inicjuję wiele poczynań, które nas seniorów łączą, pozwalają czuć się pewniej i potwierdzają, że nie jesteśmy sami. Najwięcej czasu i pracy wkładam w realizację przyjętych na rok akademicki 2019/2020 planów i zamierzeń m.in. poprzez systematyczne ukazywanie dorobku uniwersytetu w formie filmów i zdjęć, które obrazują działalność merytoryczną w ciągu 13. lat jego istnienia, a także poprzez bieżące gromadzenie i udostępnianie informacji na temat bieżącej pracy zarządu i innych  organów statutowych. To miłe i budujące, kiedy otrzymuję informacje zwrotne, że w tym samym czasie pijemy kawę i śpiewamy nasze piosenki, że wspominamy te i tamte chwile, że jesteśmy razem… Przez ten czas izolacji udało mi się ponadto opracować i przesyłać informacje bieżące związane z realizacją spraw senioralnych na strony internetowe OUTW, Urzędu Miejskiego i lokalnych gazet. Opracowałem także materiały do publikacji jubileuszowych związanych z planowanymi odchodami 20-lecia Ostrowskiego Stowarzyszenia Chorych na SM, które założyłem oraz 100-lecia Liceum Ogólnokształcącego w Kępnie, do którego uczęszczałem. To w rezultacie dla mnie ważne, gdyż daje mi dużo satysfakcji i pozwala mi optymistycznie patrzeć na jutro i pojutrze, zgodnie z myślą przewodnią naszej Pieśni OUTW: licz czas, w którym możesz pomóc sobie i innym…

            MAŁGORZATA KONOWALSKA

            Nagła i niespodziewana izolacja od aktywności życiowej stała się dla mnie ogromnym wyzwaniem, pozbawiła mnie swojej codzienności. W jednej chwili zostałam uwięziona w swoim domu z ograniczonymi możliwościami poruszania się. Musiałam dostosować życie do wymogów pandemii, zmienić plany i zamierzenia, nawyki i upodobania. Uświadomiłam sobie, że dostaliśmy lekcje, której nie mieliśmy nigdy wcześniej i  musimy się nauczyć żyć   w nowej rzeczywistości. Będzie to niezwykle trudny czas. Brakuje spotkań ze znajomymi, wychodzenia do pobliskiej knajpki, bezpośrednich rozmów, podawania dłoni – fizycznego kontaktu. W tych smutnych czasach za ważne uznałam zachowanie higieny psychicznej i nie popadania w apatię. Do codziennych działań włączyłam ćwiczenia fizyczne, higienę osobistą, posiłki o regularnych porach, zjadanie większej ilości owoców i warzyw, częste wietrzenie pokoi i dwukrotne w ciągu dnia mierzenie temperatury. Robię zakupy tylko w środę w godzinach wyznaczonych dla seniorów. Poprzez Internet i telefon utrzymuję kontakt z wnukami, rodziną i członkami Klubu Seniora „Optymiści”. Jestem związana emocjonalnie  z wieloma ludźmi, dzwonię do nich i wspieram ich dobrym słowem. W rozmowach tych zachęcam wszystkich, abyśmy nie popadali w nastrój przygnębienia, unikali destrukcyjnych myśli, wyrzucili z siebie negatywne emocje i spoglądali w przyszłość z optymizmem. Skupili się na przetrwaniu czasu zarazy i przygotowaniu się na potem. Robili, co możemy, byle nie zwariować powolutku i niepostrzeżenie. Na stronie klubowej, jak również w innych mediach udostępniam wspomnienia z poprzednich lat oraz życzenia dodające otuchy, aby seniorzy czy rodzina oglądając je poczuli zwykłą, ludzką życzliwość, mieli powody do radości i uśmiechu. Czytam gazety i książki, uzupełniam kronikę rodzinną, jak też kroniki Klubu „Optymistów” i Rodzinnych Ogrodów Działkowych. Za pośrednictwem telewizji lub telefonu uczestniczę we mszy świętej. Taki sposób funkcjonowania daje mi stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Wierzę, że w niedługim czasie wrócimy do aktywnego życia, spotkamy się, aby wspólnie realizować swoje pasje i zainteresowania.

            RYSZARD DOLATA

            Członkowie OUTW skupieni w grupie Turystocykliści, preferując ruch,od lat realizują z powodzeniem zadania w zakresie bezpieczeństwa seniorów. Dzisiaj w tej swoistej izolacji, kiedy pandemia ogranicza nas do powierzchni mieszkania, najwyżej działki czy ogródka, postanowili wprowadzić do swoich działań edukację na odległość. Edukacja ta polega na przesyłaniu przez Internet propozycji aktywności fizycznej w warunkach domowych. Jako jeden z koordynatorów ćwiczeń Perskindol wzmacniających mięśnie grzbietu i brzucha otrzymuje informacje, że spora grupa seniorów realizuje program tych ćwiczeń. Z satysfakcją obserwuje aktywność słuchaczy ostrowskiego uniwersytetu w zakresie profilaktyki, czyli „Lepiej zapobiegać niż leczyć”. Mam na myśli higienę psychiczną, która wymaga aby przynajmniej dwa razy dziennie robić przerwy w myśleniu. Wynika to z natłoku naszych myśli, zwłaszcza w pandemii, które często prowadzą do chorób psychosomatycznych. W celu zapobieganiu tego bardzo groźnego schorzenia wiele osób realizuje medytacje. Rano i wieczorem przez około 10 minut osoby starsze medytują, co sprawia że osiągają wyciszenie natłoku myśli, często tych złych i nieprzyjemnych wynikających m.in. z pandemii. Należy zdawać sobie sprawę, że „słowo” ma siłę budującą. Dlatego obserwuję w czasie izolacji pandemicznej liczne sms-y, mms-y i codzienne rozmowy telefoniczne z członkami naszej grupy Turystocyklistów. Wiele osób łączy się telefonicznie i przez Internet z rodziną, zwłaszcza z wnukami. Sprowadza się do sympatycznych rozmów, czytania bajek dla najmłodszych, a dla starszych – młodzieżowych lektur. Wiem też, że spora liczna seniorów posiadających ogródki przydomowe spędza tam wiele czasu, swoją energię przekłada na świetne pomysły. W moim przypadku z najstarszym wnukiem gram przez Internet w szachy i warcaby. Jako jeszcze aktywny nauczyciel prowadzę zajęcia lekcyjne na odległość. Przyznaje, że jest to bardzo angażująca praca, polegająca na przygotowaniu materiału nauczania do opanowania przez uczniów, wyjaśnianiu także drogą elektroniczną i sprawdzeniu stopnia opanowania wiedzy. Wszystkie działania związane z aktywnością intelektualną i fizyczną osób starszych są w tym momencie zbawcze, lecz nie zastąpią normalności w życiu każdego człowieka.

            BARBARA PAWLICKA-PESTKA

            Seniorzy skupieni w Polskim Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów mówią, że izolacja związana z epidemią koronawirusa to dla nich wyjątkowo trudny czas. Akceptują zaistniałą sytuację, ponieważ rozumieją, że to dla ich bezpieczeństwa. Prawie nie wychodzą z domu korzystając z pomocy rodziny, sąsiadów i wolontariuszy, gdy chodzi o zaopatrzenie  w żywność bądź drobne usługi. Życie w odosobnieniu wypełniają sobie: przeglądając bieżące wiadomości w prasie i w Internecie, słuchając radia, czytając książki, rozwiązując krzyżówki, grając w gry planszowe czy oglądając filmy, seriale i programy popularno – naukowe i rozrywkowe w telewizji. Dla jednych prawdziwym relaksem jest malowanie obrazów, dla drugich praca w ogrodzie. Jeszcze inni podejmują zarzucone dotychczas robótki ręczne zachęcając domowników do ich nauki, jak też zajmują się przeróbkami odzieży i szyciem maseczek. Spora grupa starszych preferuje aktywność rekreacyjną jako podstawę swojego zdrowia, zwłaszcza poprzez jazdę na rowerze i ćwiczenia ruchowe w warunkach domowych. To czas, kiedy seniorzy, oglądając albumy rodzinne wspominają czasy młodości, znajomych  i przyjaciół oraz ich koleje losu. Dla tych, którzy spędzali święta w samotności bez dostępu do środków wizualnej łączności zdani tylko na telefon był to okres życia, o którym chcieliby zapomnieć. Dlatego z utęsknieniem czekają na powrót do normalności.

            Powoli oswajamy się z życiem w izolacji i tym, że po tym całym „zostań w domu” życie będzie już inne niż przed epidemią – stwierdzają moi rozmówcy. To, z czym przyszło nam się zmierzyć – dodają – to wielka niewiadoma, ale na pewno nie będzie to taka sama rzeczywistość, jaką zostawiliśmy za drzwiami naszych domów kilka tygodni temu.

            Dziś uczymy się czegoś zupełnie nowego, ale w końcu „trudności są jedynie rzeczami, które musimy przetrwać”. Czytamy codziennie, ile dobrych odruchów serca uruchomił w nas ten czas. Miejmy nadzieję, że zostaną w nas dłużej. Wierzymy, że zostaną.

Tekst: Kazimierz Nawrocki