Uwaga na eko-oszustwo!
“Kupiłam drożej, ale przynajmniej ekologicznie” – powiedziała mężowi pani Krystyna po zakupach. Zielone metki miały dawać pewność dobrego wyboru, dopóki nie padło pytanie: skąd wiadomo, że to prawda? Zapłaciła więcej za obietnicę, której nie mogła zweryfikować. To nie wyjątek – według kontroli Komisji Europejskiej ok. 42 proc. deklaracji ekologicznych może wprowadzać w błąd, a w Polsce UOKiK ukarał Zalando i Temu łączną kwotą niemal 37 mln zł za iluzję promocji. Przed podobnymi praktykami ostrzega kampania Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora „Bezpieczny Senior. Stop manipulacji, nie daj się oszukać!” oraz strona www.niedajmysieoszukac.pl.
Handel emocjami zamiast ceną i jakością
Współczesny marketing coraz częściej operuje nie informacją, lecz wrażeniem. Greenwashing to sugerowanie ekologiczności bez potwierdzonych podstaw, a fałszywe promocje – prezentowanie rabatów tak, by wydawały się większe niż są w rzeczywistości. W obu przypadkach przekaz ma skłonić do zakupu, zanim konsument zdąży zweryfikować fakty.
– Żyjemy w czasach drapieżnego marketingu. Liczy się zysk, nie dobro klienta. Seniorzy są szczególnie narażeni na manipulacje, bo trudniej nadążają za cyfrowymi narzędziami, co wykorzystują nieuczciwi przedsiębiorcy i oszuści. Dlatego od lat prowadzimy kampanię „Bezpieczny Senior. Stop manipulacji, nie daj się oszukać!”, edukując seniorów i ich bliskich jak rozpoznawać manipulacje sprzedażowe i unikać oszustw” – podkreśla Łukasz Salwarowski, prezes Stowarzyszenia MANKO – Głosu Seniora.
W tle obu zjawisk działają te same mechanizmy psychologiczne. Hasło „eko” daje poczucie odpowiedzialnego wyboru, bycia „lepszym konsumentem” oraz łagodzi wyrzuty sumienia związane z konsumpcjonizmem, a hasło „minus 50%” uruchamia lęk przed utratą okazji. Małgorzata Miś, prezes Stowarzyszenia Ochrony konsumentów Aquila i ekspertka prawa konsumenckiego zwraca uwagę:
– Ofiarami greenwashingu padają wszystkie grupy wiekowe, w tym młodzi ludzie, dla których ekologia jest kluczową wartością. To wyrachowana gra na naszych przekonaniach – bez względu na wiek.
Gdzie kończy się marketing, a zaczyna wprowadzanie w błąd
Granica przebiega tam, gdzie komunikat przestaje rzetelnie informować, a zaczyna tworzyć mylne wyobrażenie o ofercie.
– Aby firma mogła twierdzić, że jest ekologiczna, musi mieć na to twarde dowody: np. certyfikaty niezależnych organizacji lub instytucji publicznych, wyniki analiz cyklu życia produktu, raporty dotyczące rzeczywistego śladu węglowego, aktualne testy/badania. Transparentność wymaga pokazania pełnego obrazu, a nie tylko wygodnego wycinka rzeczywistości – mówi Małgorzata Miś.
Analogiczne zastrzeżenia dotyczyły promocji na platformach Zalando i Temu. Prawo nakazuje podać najniższą cenę z 30 dni przed obniżką, a jej brak lub ukrycie może tworzyć fałszywe wrażenie okazji – za takie praktyki UOKiK nałożył kary: 17,6 mln zł na Zalando i 19,1 mln zł na Temu.
– Fałszywe promocje mogą być kwalifikowane nie tylko jako naruszenie przepisów o informowaniu o cenach, ale również jako nieuczciwa praktyka rynkowa – komentuje ekspertka.
Dlaczego firmy wciąż to robią?
Mimo coraz bardziej szczegółowych przepisów fałszywe promocje i greenwashing pozostają powszechne na rynku.
– W Polskich realiach to się po prostu opłaca. Nawet gdy Prezes UOKiK nakłada karę, przedsiębiorcy zazwyczaj odwołują się do sądu, a postępowania trwają latami. W tym czasie zysk z nieuczciwej kampanii jest już osiągnięty, a sankcja staje się elementem ryzyka biznesowego. System oparty wyłącznie na karach administracyjnych nie działa wystarczająco skutecznie, zwłaszcza że na rynku funkcjonują globalne, często azjatyckie platformy, które działają na ogromną skalę i nie zawsze respektują lokalne przepisy, zaburzając uczciwą konkurencję – mówi Małgorzata Miś.
Zdaniem ekspertki wielu przedsiębiorców świadomie testuje granice prawa, a możliwości kontroli są ograniczone – na jednego ukaranego „giganta” przypadają tysiące firm działających w taki sam sposób, ale będących poza radarem urzędu. Choć postępowania mogą zakończyć się karą, to jest to dopiero początek wieloletniego sporu sądowego. W tym czasie sprawa zwykle znika z debaty publicznej, a konsument niestety nie odzyskuje automatycznie pieniędzy – musiałby dochodzić roszczeń indywidualnie, co w praktyce zdarza się rzadko.
– Dla firm bardziej dotkliwa niż grzywna może okazać się utrata zaufania i wiarygodności – poczucie bycia oszukanym potrafi trwale odwrócić klientów od marki – mówi.
Czy prawo nadąży za marketingiem?
Badania Potrzeb Społecznych Seniorów 2025 przeprowadzone przez Stowarzyszenie MANKO – Głos Seniora pokazują, że system ochrony jest niewystarczający: 30 proc. seniorów doświadczyło próby oszustwa, a blisko 8 proc. zostało oszukanych.
- Czytaj także: Badania Potrzeb Społecznych Seniorów 2025
– Dotychczasowe działania państwa i samorządów okazują się niewystarczające, co widać w rosnącej z roku na rok skali pieniędzy wyłudzanych z kont i portfeli seniorów – mówi Łukasz Salwarowski.
Według danych policji w 2025 r. straty tej grupy przekroczyły 150 mln zł. Jak podkreśla ekspertka, same przepisy jednak nie wystarczą:
– Unijna dyrektywa 2024/825 uznaje greenwashing za nieuczciwą praktykę i może poprawić sytuację, ale bez skutecznej egzekucji prawa oraz silnych organizacji konsumenckich i rzeczników konsumentów możliwość skutecznej pomocy konsumentom pozostanie ograniczona.
W Polsce instytucje te są wciąż słabsze niż w wielu krajach UE i wymagają wzmocnienia.
Jak nie dać się nabrać?
Wiele nieuczciwych praktyk da się rozpoznać jeszcze przed zakupem – o ile wiemy, na jakie sygnały ostrzegawcze zwracać uwagę. Jak mówi Małgorzata Miś:
– Nie liczmy wyłącznie na instytucje państwowe – kluczowa jest własna czujność. Ogólne hasła powinny zapalać lampkę alarmową: przedrostek „eko” sam w sobie niczego nie gwarantuje, a „ekogroszek” nadal pozostaje węglem szkodliwym dla środowiska i ludzi.
Ekspertka podkreśla także, że warto sprawdzać skład i szukać wiarygodnych certyfikatów, takich jak EU Ecolabel czy Fairtrade, zamiast ufać samym zielonym symbolom na opakowaniu. Jeśli przekaz marketingowy brzmi zbyt dobrze, by był prawdziwy – zwykle taki nie jest. Krytyczne podejście do reklam i weryfikacja informacji przed zakupem to najprostszy sposób wpływania na rynek poprzez własne decyzje konsumenckie.
Ta sama zasada ostrożności dotyczy także promocji cenowych – atrakcyjny rabat, podobnie jak „zielona” etykieta, również może być jedynie marketingowym wrażeniem.
– Konsument ma tu ograniczone możliwości weryfikacji, dlatego najprostszą metodą pozostaje porównanie ceny w kilku sklepach. Jeśli promocja wyraźnie odbiega od rynkowej średniej, powinna wzbudzić szczególną ostrożność – wskazuje ekspertka.
Więcej o niebezpieczeństwach związanych z oszustwami w sieci można przeczytać na stronie “www.nieddajmysieoszukac.pl”.
Artykuł ukazał się także na portalu Onet: https://www.onet.pl/styl-zycia/glos-seniora/od-falszywych-promocji-po-greenwashing-jak-firmy-manipuluja-klientami/klb3gbs,0666d3f1
Fot: Pixabay, sferrario1968
