Świat bez Papcia?

Henryk Jerzy Chmielewski urodził się 7 czerwca 1923 roku w Warszawie. W dzieciństwie był harcerzem, często chadzał do teatru, lubił sięgać po pisma Karuzela czy Świat Przygód. Drukowane były w nich komiksy, np. Popeye, i to właśnie takie historyjki musiały wywrzeć wpływ na młodego Henryka. Lata później, już po II Wojnie Światowej, rozpoczął współpracę z pismem, które z czasem przekształciło się w legendarny dziś Świat Młodych. W tym periodyku Papcio Chmiel, bo pod takim pseudonimem był szeroko znany autor, publikował komiks z przygodami szympansa – Tytusa de Zoo i jego przyjaciół, Romka i A’Tomka. Jak wspominał sam rysownik, pewnego razu rozlał się tusz na kartkę. Następnie artysta dorysował kilka kresek i tak powstał Tytus. Ta seria zapewniła mu stałe miejsce w historii polskiego komiksu i pamięci wielu czytelników. Również tych, którzy poza Światem Młodych, w późniejszych latach z komiksem mogli nie mieć wiele wspólnego.

Bohaterowie stworzeni przez Papcia Chmiela z czasem występowali w osobno publikowanych wydaniach, zwanych księgami, których uzbierało się aż 31,albumach przybliżających istotne wydarzenia historyczne, jak np. Odsiecz Wiedeńską czy Powstanie Warszawskie, ale także filmie animowanym, w którym głos tytułowemu małpiszonowi podkładał Marek Kondrat, na deskach teatru czy w grze komputerowej.

Trudno sobie wyobrazić, jak potoczyłyby się losy czytelników i twórców znad Wisły bez Papcia. Czy jest jakiś fan komiksu w Polsce, który pamiętałby świat bez niego? No i jak mogłoby zabraknąć energicznego, pomysłowego i pełnego humoru autora? Jednak kiedyś musiało się to wydarzyć. Chmielewski zmarł w wieku 97 lat, w nocy z 21 na 22 stycznia 2021 r. Po ok. dwóch tygodniach miał miejsce pogrzeb, któremu nadano charakter uroczystości państwowej. Autor został pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego. Pałac Prezydencki ozdobiono iluminacją z wizerunkiem Papcia Chmiela, co jest niezwykłym i bardzo widowiskowym wyróżnieniem.

Warto dodać, że jeszcze zanim Chmielewski rozpoczął pracę w Świecie Młodych był żołnierzem 7. Pułku Piechoty „Garłuch” Armii Krajowej o pseudonimie Jupiter. Wziął udział w Powstaniu Warszawskim, jednak już na początku trafił do niewoli. Tę historię opisał w swoich wspomnieniach zatytułowanych Urodziłem się w Barbakanie (Prószyński i S-ka, 1999 r.).

Papcio Chmiel mieszkał w Warszawie. Na sukces pracował od młodości, rysował kilkadziesiąt lat i, co warto zaznaczyć, był aktywny do samego końca. Prawdopodobnie praca nad tym co kochał dawała mu siłę. Jeszcze w styczniu 2021 roku, już po śmierci, ukazała się ostatnia publikacja autora z cyklu poświęconego wydarzeniom historycznym pt. Tytus, Romek i A’Tomek pomagają księciu Mieszkowi ochrzcić Polskę.

Jak wielki wpływ miał Chmielewski na kolejne pokolenia może świadczyć chociażby grafika opracowana na stulecie polskiego komiksu, które – umownie – obchodzono w roku 2019. Przedstawiała ona, rzecz oczywista, sympatycznego szympansa Tytusa a przecież postać pojawiła się dopiero blisko 40 lat po przyjętym za początek polskiego komiksu roku 1919. Od roku 2000 podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi przyznawana jest nagroda im. Papcia Chmiela, nazywana również doktoratem humoris causa, za zasługi dla polskiego komiksu.

29 stycznia 2021 r. w Krakowie, na Skwerze im. Papcia Chmiela (tak, w Grodzie Kraka jest skwer poświęcony twórcy Tytusa) otworzono wystawę prac młodych polskich rysowników poświęconych twórczości Papcia.

Chmielewski miał dwoje dzieci: córkę Monikę Lehman – artystkę, twórczynię gobelinów, malarkę i syna Artura – naukowca związanego z NASA.

Prace Chmielewskiego towarzyszyły czytelnikom przez kilkadziesiąt lat. Wielu współczesnych twórców sięgało po księgi z perypetiami Tytusa, Romka i A’Tomka. Są autorzy, których nie można pominąć chcąc opowiedzieć o historii komiksu w Polsce. Niewątpliwie nie da się opowiedzieć tej historii bez Papcia Chmiela i jego dorobku. To był wyjątkowy i oryginalny twórca. Będzie nam go brakowało.

Autor tekstu: Jan Lorek