„Zaczarowane ręce” słuchaczek Kazimierzowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Bydgoszczy

Raz w tygodniu sali klubowej KUTW „Casimirus” odbywają się zajęcia sekcji rękodzieła artystycznego. Regularnie przychodzi na nie około 20 seniorek. Kwiaty przez nie wykonane są czasami piękniejsze od naturalnych. Mają tą zaletę, że nie trzeba ich podlewać. Jedyną ich wadą jest to, że nie pachną.  Efekty pracy jednej z uczestniczek zajęć, Heleny Wyrzykowskiej, można było podziwiać  w styczniu i lutym br. w Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie.


Aby sztuczny kwiat był jak najbardziej zbliżony do naturalnego na spotkanie z instruktorką Malgorzatą Bruzdą, słuchaczki  przynoszą cały arsenał narzędzi. W jego skład wchodzą między innymi: pistolet do klejenia, zapalniczka, świeczka, żelazko, klej, zmywak kuchenny, gąbka, linijka i nożyczki. Poza tym do konstrukcji używane są jeszcze druty: duże i małe, grube i cienkie oraz zimny i jedwabny foamiran. Na stołach montażowych znajduje się jeszcze wiele rzeczy o nieznanym przeznaczeniu.


Prowadząca wydaje uczestniczkom zajęć dziwne, niezrozumiałe dla obserwatora polecenia: smażymy foamiran zefirny, przyklejamy cebulę lub końcówką wchodzimy w cebulę. Podpalamy brzeg, bo pracujemy techniką kamzaszu. Żeby osiągnąć cel, należy dołożyć ugru. Osobą, która nie wszystko rozumiała, byłam ja.  Instruktorka z koleżankami wykonywała na tych zajęciach piękny kwiat amarylisu – opowiada obserwatorka zajęć z rękodzieła artystycznego, Bożena Sałacińska.

Tekst: Bożena Sałacińska
Zdjęcia: Małgorzata Bruzda oraz Bożena Sałacińska